Kobieta nad nami

Calpin (Marek Tyszkiewicz) zachowuje się momentami jak osoba obłąkana. Mówi do siebie, ma napady agresji przemieszanej z czułością, nagłym „rozklejeniem”. Gaczyn (Piotr Dąbrowski) to inteligent, nieuleczalny fantasta, unikający prawdziwego życia. Łukojarow (Tadeusz Sokołowski) – kamieniarz, cham, brutal. Co ich łączy? Wyrok – piętnaście dni robót publicznych za pijaństwo. Spotykają się w mieszkaniu Olgi (Adrianna Biedrzyńska). Mają zrobić remont. Olga mieszka piętro wyżej – oto najprostsze wytłumaczenie tytułu sztuki.

Wszyscy ulegają fascynacji Olgą. Podobno mężczyzna zakochuje się przez oczy – w tym, co widzi. Robole podziwiają nogi, sposób poruszania się Olgi. Jednak niebawem odkrywają inne fascynacje. Jeden ceni w niej to, że „nie radaruje” (nie rozgląda się w czasie rozmowy, potrafi słuchać). Drugi zauważa niepospolitą inteligencję. Trzeciego zauroczy ciepło i dobroć. Każdy odnajdzie w Oldze to, czego brakowało mu w spotkanych do tej pory kobietach.

Wszyscy są emocjonalnie poharatani. Łukojarow nieśmiałość, nieumiejętność nawiązywania bliższych relacji z kobietami ukrywa pod maską chamstwa i brutalności. Gaczyn roi fantazje o zmarłej żonie, której tak naprawdę chyba nigdy nie miał. Być może bał się konfrontacji ideału z rzeczywistością… No i Caplin, maniakalny zazdrośnik, którego żona zdradzała, a wreszcie opuściła.

Wszyscy trzej fantazjują o seksie z Olgą. Jednak niebawem rozpoznają w niej swoją kobietę idealną. O prawdziwej Oldze nic nie wiedzą i wiedzieć nie chcą. Wiele mógłby wyjaśnić choćby fakt, że pisze ona pracę doktorską z psychologii – słuchanie to jej profesja… Ale mężczyźni nie chcą wyjaśnień – są kompletnie zaślepieni własnymi pragnieniami. Targują się o to, kto powinien dostać Olgę. Wyidealizowali jej urodę, charakter – uświęcili ją. Ona jest wysoko nad nimi, prawie w niebie – niemal się do niej modlą. Najbardziej rozstrojony jest Caplin, wydaje się balansować na granicy obłędu, tragedia jest o krok…

I tu pojawia się trzecie piętro. Po komediowo-realistycznym wstępie sztuka rozwija się w dramat psychologiczny, by w finale sięgnąć pułapu metafizyki. Przestajemy być pewni, czy Olga istniała naprawdę. Może ci trzej mężczyźni też byli tylko pewnymi „typami”, hipotetycznymi możliwościami, którymi żongluje Słapowski.

Recenzje:

Kobieta po raz pierwszy

Teatr im. Węgierki zaprasza na „Kobietę nad nami” Aleksieja Słapowskiego, rosyjskiego dramaturga. Rzecz jest godna uwagi. Po pierwsze: polskie prapremiery w Białymstoku zdarzają się rzadko. Po drugie: interesujący jest tekst sztuki – ze świetnie zarysowanymi charakterami, dobry też na słuchowisko radiowe. Po trzecie – w niezłym przekładzie, autorstwa Dariusza Szady-Borzyszkowskiego, reżysera spektaklu. Po czwarte wreszcie – w takiej też – ciekawej, zaskakującej inscenizacji. (…)

Olga schodzi ze schodów na dół jakby z innego świata, wydaje się sztuczna, wręcz nierzeczywista, niewiele mówi, niewiele o niej wiadomo. Trudna rola do poprowadzenia – postać Olgi utkana jest bardziej z rojeń mężczyzn, z ich spojrzeń – niż ze słów. Ba, jest w ten sposób bardziej wiarygodna, niż pod koniec spektaklu, gdy Olga zaczyna o sobie opowiadać.

To właśnie budowaniu jej postaci pomaga (a spektaklowi dodaje świeżości) – wprowadzenie multimediów. Gdy każdy z mężczyzn po odwiedzinach na górze zaczyna opowiadać o swojej relacji z Olgą – otwiera specjalny ekran i… resztę oglądamy już na nim. Czyli coś na kształt projekcji marzeń bohaterów: tak właśnie mogłoby wyglądać ich spotkanie z Olgą. To rodzaj impresji, przerywnika, który przedstawieniu dobrze robi, a Biedrzyńskiej pozwala ciekawie grać twarzą – ruchliwa kamera pięknie ją filmuje. Widać w reżyserze człowieka telewizji – Szada-Borzyszkowski z niej właśnie się wywodzi.

Intryguje scenografia, żyje wraz z przestawieniem. Między widzami – podest z blaszanych palet, schody wiodące gdzieś wyżej. Mężczyźni ciągle przekładają palety, układają je na sobie, przesuwają – jak łamigłówki. Tworzą nową jakość, poczucie wspólnoty? A może raczej bariery między sobą? No i schody, na które mężczyźni patrzą z nadzieją. W symbolicznej scenerii Jaroslawa Perszko każdy odczyta te metafizyczne znaki po swojemu. Ciekawa jest muzyka Jacka Grekowa – nienachalna, a jednak mocno związana ze spektaklem. Świetnie ilustruje emocje, bywa frywolna, buduje, albo wycisza napięcie.

Monika Żmijewska, Gazeta Wyborcza, 20.11.2006

 

  • Scena: mała
  • Premiera: 17 listopada 2006
  • Przekład: Dariusz Szada-Borzyszkowski
  • Reżyser: Dariusz Szada-Borzyszkowski
  • Asystent reżysera:
  • Scenografia: Jarosław Perszko, asystent scenografa: Beata Jaworska
  • Muzyka: Jacek Grekow

Obsada

  • Adrianna Biedrzyńska - Olga
  • Marek Tyszkiewicz - Caplin
  • Piotr Dąbrowski - Gaczyn
  • Tadeusz Sokołowski - Łukojarow