Alfred Farag

Karawana

Jedna z opowieści Szecherezady z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Zubożały książę Ali wraz ze swym sługą Kuffą ruszają w świat. Docierają do obcego im, dalekiego kraju, gdzie Ali zakochuje się w pięknej księżniczce o imieniu Saniura. Książę nie posiada majątku, ale jego spryt, przebiegłość, a właściwie… urok osobisty i wyobraźnia sprawiają, że każdy napotkany po drodze kupiec, czy szabandar jest nim tak zauroczony, że natychmiast oddaje mu swój dom, pałac, cały majątek. Król wręcza mu nawet klucze od swojego skarbca i żeni go ze swą córką! A książę obiecuje wciąż, że odda im wszystko i jeszcze z nawiązką – jak przybędzie jego niezwykła karawana. Ale … czy karawana naprawdę istnieje? Czy jest tylko fatamorganą, niosącą nadzieję? Ale czyż ktokolwiek z nas chce się pozbawić nadziei na jutro?

Piękna teatralna opowieść pełna jest humoru, zabawnych scen i sytuacji. Jak napisał jeden z krytyków: „Karawana to spektakl dla dzieci, w którym zakocha się każdy dorosły”. To nie jest prosty spektakl – jego twórcy nie ograniczają się do suncia barwnych historii, ale silnie angażują młodego widza w przeżywanie każdej kolejnej odsłony przedstawienia. „Karawana” jest obietnicą niezwykłej teatralnej przygody, która – o czym już zdążyliśmy się przekonać – nie kończy się wraz z opadnięciem kurtyny.

Do realizacji tej wspaniałej, arabskiej baśni udało się Teatrowi Dramatycznemu zaprosić reżysera z Egiptu, profesora Uniwersytetu w Kairze – Mohameda Hanaa Metwaly (jest reżyserem, tłumaczem, wielkim miłośnikiem polskiej literatury i polskiego teatru, który od lat przybliża arabskiej publiczności; przez wiele lat mieszkał i tworzył w Polsce, m.in. w Białymstoku – zdobył tu nawet nagrodę publiczności w 1986 r. za sztukę „Sługa dwóch panów” Carlo Goldoniego; tłumaczył polską literaturę, m.in. poezję Wisławy Szymborskiej, na język arabski). W spektaklu łączą się różne środki wyrazu: teatr lalek, teatr cieni, taniec, prezentacje multimedialne, żywy plan. Scenografia wykorzystuje niezwykle proste elementy – łatwe w konstrukcji, czytelne – ale jednocześnie znakomicie kreuje bajecznie kolorowy świat Orientu.

Recenzje:

Karawana z marzeniami

„Karawana” jest jak orientalny bazar – ludna, gwarna, kolorowa, kusząca niezliczonymi błyskotkami, pośród których można znaleźć prawdziwe klejnoty. „Karawana” to nie teatralny supermarket. Nie oferuje szybkich i gwałtownych wzruszeń. Historia rozwija się niespiesznie, nie usiłuje nas na siłę zachwycić. Tu liczy się klimat, powolne narastanie emocji i refleksji. Jeżeli poddamy się rytmowi „Karawany”, doświadczymy czegoś zaskakującego – prosta historia przekształci się z wolna w metaforę ludzkiego życia, również naszego.
Jerzy Szerszunowicz, Kurier Poranny, 19.06.2006

Karawany ciągle nie ma

Rzecz jest o dwóch sympatycznych łgarzach. Jeden to szewc o naturze cwaniaczka. Drugi – wielki pan, który właśnie stracił majątek – nie pozostaje mu nic innego więc, jak udać się na wędrówkę w poszukiwaniu lepszego losu. Tak namieszał w głowie szewcowi, że obaj wędrują za pieniądze tego ostatniego. Kiedy zaś dotrą do pewnego miasta w obcym kraju, ich urokowi – i plotce, że są właścicielami bogatej karawany – ulegają kolejne rzesze ludzi. Karawana ma nadejść już za dzień, za chwilę, a wraz z nią wielkie bogactwa, wszyscy więc, licząc na udziały, goszczą u siebie naszych dwóch młodzieńców. I tak mija dzień za dniem, miesiąc za miesiącem.

Dorosły widz wypatrzy tu wątek nadziei, jaką niesie za sobą czekanie (jeden z bohaterów mówi: „czekanie jest dla mnie lepsze od braku nadziei”). Najmłodszy też nie będzie się nudził – zauroczy go baśniowy nastrój i zabiegi inscenizacyjne (król wnoszony na specjalnym krześle-lektyce, teatr cieni, gra pacynką). Tu klimat czynią drobne rzeczy, składające się na miłą dla oka całość. I oczywiście bogate, przetykane złotą nitką stroje – dopracowane w każdym szczególe: od wielkich turbanów przez szarawary po pantofle z zakręcanymi do góry czubkami (chwalić trzeba scenografa Marka Mikulskiego).

Mamy tu całkiem niezłą galerię postaci: sprawca całego zamieszania – zrelaksowany niebieski ptak, niczym się nieprzejmujący – Ali Ganah Al-Tabrizi (niezły Gracjan Kielar); jego sługa szewc Kuffa, zwany Kufrem: cwaniaczek, którego służalcza postawa, drobiące w poszukiwaniu pieniędzy palce – dopracowane są do perfekcji (zabawny Rafał Olszewski); marudny król, który choćby chciał być tyranem, to jakoś mu nie wychodzi (Sławomir Popławski), księżniczka, która zawsze potrafi postawić na swoim (Monika Zaborska-Wróblewska.

Jest w spektaklu wiele zabawnych scenek. Wycena klejnotów to szczyt absurdalnego humoru (aktorzy mlaskają, stękają, mruczą). Rycząca wniebogłosy księżniczka, która nie chce wezyra i udaje małą dziewczynkę. Czy wreszcie targ, kiedy na scenie aż furczy od rozwijanych bel materiału.
Warto wybrać się z dziećmi.
Monika Żmijewska, Gazeta Wyborcza, 19.06.2006

 

  • Scena: duża
  • Foto: repertuar_8.jpg
  • Premiera: 14 czerwca 2006
  • Przekład: Dorota Metwaly i Mohamed Hanaa Metwaly
  • Autor: Alfred Farag
  • Reżyser: Mohamed Hanaa Metwaly
  • Asystent reżysera: Dorota Metwaly
  • Scenografia: Marek Mikulski
  • Muzyka: Sherif Al-Wesemy

Obsada

  • Bernard Bania - Kupiec
  • Danuta Bach - Służebna Księżniczki
  • Franciszek Utko - Wezyr
  • Gracjan Kielar - Książę Ali Ganah At-Tabrizi
  • Jerzy Taborski - Gwardzista
  • Jolanta Skorochodzka - Karczmarka
  • Krystyna Kacprowicz-Sokołowska - Rihab
  • Krzysztof Ławniczak - Kat, Nowy Właściciel Pałacu
  • Monika Zaborska-Wróblewska - Księżniczka
  • Rafał Olszewski - Kuffa
  • Sławomir Popławski - Król
  • Tadeusz Grochowski - Szabandar